wtorek, 17 kwietnia 2012

"Dramat chciwości wyniesienia..."(12)

"Kuszeni mirażem tronu"- Zeszyt RRN nr 44 (12)
Część 2.
CHCIWOŚĆ TRONU

Każdy z nas nosi w sobie wewnętrzny obraz samego siebie - własnego "ja". Jego kształtowanie trwa przez całe życie. Obraz ten - własne "ja" - wybija się na plan pierwszy w naszych myślach i pamięci. Zajmuje miejsce c e n t r a l n e, kosztem miejsca należnego Jedynemu Panu. I to jest dramat. Skutek rany grzechu pierworodnego.

To głównie ten skrzywiony obraz własnego "ja" decyduje o naszym zachowaniu, sposobie postrzegania świata i innych. To głównie on stwarza iluzję sprawowania kontroli, panowania nad sobą i otoczeniem. Miejsce zajmowane przez "ja" jest nie tylko centralne, ale i w y n i e s i o n e. To ten iluzoryczny piedestał, tron, na którym zasiada ktoś bardzo ważny (może nawet najważniejszy), od którego wszystko zależy. To tron, z którego własne "ja" stale - choć zazwyczaj w sposób nieuświadomiony - sprawuje panowanie nad swoim życiem i sytuacją. Podnóżki tego tronu to ludzkie oparcia materialne, psychiczne, duchowe.

Tron ten, który można również nazwać piedestałem naszego wyniesienia, nie istnieje realnie, jedynie w naszych myślach, w naszej wyobraźni. Jest konstrukcją myślową, iluzją, ale głęboko w nas osadzoną, bo należy do sfery przekonań. Jako wyraz przekonań wyznacza on kształt naszych postaw, steruje naszym życiem. Ogniskuje wokół siebie całą przestrzeń naszego mikro- i makroświata. Postępujące wyniesienie tronu, ta nieustanna ekspansja jest główną troską naszego życia. Wyraża się w mniej lub bardziej uświadomionej chciwości własnego wyniesienia.

Patrz, w swoim życiu budujesz czy też naprawiasz nieustannie szczeble konstrukcji swego tronu, który może przybierać najróżniejsze formy. Może być piedestał wiedzy, piedestał bycia szanowanym, poważanym, piedestał osoby uchodzącej za wierną Bogu, gorliwą, piedestał przekonania, że jesteś komuś potrzebny. Można by tych piedestałów wyliczyć mnóstwo. Ale te tronowe konstrukcje, które przecież są wkomponowane w twój wizerunek rzeczywistości, nie istnieją naprawdę. Może warto spojrzeć na to w świetle wiary i zapytać, czy to, co robisz, ma sens. Przecież całe to budowanie tyle wymaga trudu i wysiłku, a ta iluzoryczna konstrukcja, jeśli Bóg jej nie podtrzyma, w jednej chwili sama z siebie musi się zawalić.

Skoro jednak dramat chciwości wyniesienia kosztem miejsca należnego Jedynemu Panu jest tak głęboko wkomponowany w twoją egzystencję, to co masz robić? Nie licz na siebie, że ta chciwość wyniesienia jakoś sama z ciebie wyparuje, że sam z siebie zechcesz zstępować z wyżyn swego tronu. Żeby to się dokonało, potrzebujesz Boga, tak bardzo potrzebujesz Jego łaski. Proś więc Jezusa, aby pozwolił ci przyzywać Maryi jako szczególnego narzędzia swej łaski, by mogła w tobie żyć duchem prawdy, duchem Chrystusowego uniżenia.
(cdn, następny fragment - we wtorek 24 kwietnia)

"Kuszeni mirażem tronu"
Zeszyt nr 44
Wydawnictwo Ruchu Rodzin Nazaretańskich,Warszawa, 2006
Za zgodą Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z dnia 28.04.2006 Nr 2066/NK/2006

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

"Maryja jest formą, w której jesteśmy duchowo kształtowani. Proces ten dokonuje się stopniowo i trwa całe życie, aż po dopełnienie się w momencie śmierci.
Gdy w chwili śmierci nie będziesz jeszcze w pełni duchowo ukształtowany, to proces ten będzie musiał dokonywać się dalej w czyśćcu.
Bóg jednak chce, byś uświęcił się, to znaczy został w pełni ukształtowany w formie, jaką jest Maryja, już na ziemi."
("Oto Matka twoja", s.68)