poniedziałek, 30 stycznia 2012

"Muszę widzieć coraz ostrzej prawdę o sobie" (35)

"Przedziwny świat Jedynej Miłości"- Zeszyt RRN nr 45 (35)
Część 3.
ZADZIWIENIE BOGIEM
Najbardziej uprzywilejowani (cd)

...byś mógł otrzymać od Niego łaskę tej nie zwykłej prośby "Potrzebuję Ciebie, Maryjo". Prośby, z którą On zwiąże swoje miłosierdzie.

Potrzebuję Ciebie, Maryjo, ponieważ chcę się przyznać otwarcie, że wcale nie dążę, żeby jednoczyć się z wolą Bożą, że tak naprawdę to szukam zawsze swojej własnej woli, choć w rzeczywistości, w świetle wiary, moja wola jawi się jako największe zło, a wola Boża jako najwyższe dobro. Ale i tak pozostanie to dla mnie abstrakcją.

Dlatego potrzebuję Ciebie, Maryjo, tak bardzo, abyś tę abstrakcyjną prawdę zamieniała w żywą, upragnioną przeze mnie rzeczywistość. I wierzę, że jako wybrane przez Ducha Uświęciciela narzędzie będziesz Jego mocą rodzić we mnie ten głód, ponieważ ci, co czują się najgorsi, są najbardziej kochani. Przecież możesz u Jezusa uprosić nawet najbardziej niemożliwe po ludzku rzeczy.


Potrzebuję Ciebie, Maryjo - ponieważ takie wydaje się moje powołanie - abyś stała się znakiem, który będzie objawiał mi tę prawdę, że jesteś zadziwiającym cudem Boga, że możesz uprosić, aby to, co jest przeszkodą: moje zamknięcie, Jezus uczynił szczeblem w drodze ku sobie.
Ponieważ najgorsi są najbardziej kochani.

Potrzebuję Maryjo, Ciebie, szczególnego narzędzia Bożego miłosierdzia, bo Ty, zgodnie z miłością Jezusa, kochasz gwałtowników, którzy porywają królestwo niebieskie (por. Mt 11,12). Kochasz takich szaleńców, którzy wierzą, że u Ciebie najgorsi są najbardziej kochani. A moje szaleństwo - człowieka, który zmarnował życie, którego wiara jest w strzępach, a tych, którzy go otaczają, zatruwa trądem oziębłości - pcha mnie, aby Cię prosić, aby Cię błagać o coś niewiarygodnego.

Spraw z Bożego miłosierdzia, żeby mnie nie było we mnie, żebyś Ty, Maryjo, żyła we mnie, aby mnie ocalić. Żebyś zamieszkała moje biedne, poranione serce jako Ta, która jest Ucieczką grzeszników i szczególnym narzędziem Bożego we mnie działania, Bożej łaski.

Potrzebuję Ciebie, Maryjo, ale będę potrzebował Cię w pełni, dopiero kiedy będę odkrywał, że jestem przed Bogiem żebrakiem
[ 16 Por. Katechizm Kościoła Katolickiego, 2559] , który nie ma nic i tak bardzo potrzebuje Ciebie, jako szczególnego narzędzia Bożego zmiłowania.

Wtedy będę mógł tylko Ciebie potrzebować, tylko tego, abyś doprowadziła mnie do swego Syna, do zjednoczenia z Nim. Ale zanim do tego dojdzie, muszę widzieć coraz ostrzej prawdę o sobie, tę prawdę, że jestem kochany właśnie dlatego, że taki niedobry, może najgorszy.
A wtedy słowa:
"Potrzebuję Ciebie" być może będę zastępował wołaniem: "Maryjo, ratuj!". Jak mała owieczka, która nie potrafi sama dalej żyć, ponieważ cała zaplątała się w cierniste krzaki, dlatego cała staje się wołaniem o ocalenie, o zjednoczenie.

I to wołanie będzie modlitwą, która zachwyci serce Boga. (Koniec tekstu)

"Przedziwny świat Jedynej Miłości"
Zeszyt nr 45
Wydawnictwo Ruchu Rodzin Nazaretańskich,Warszawa, 2006
Za zgodą Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z dnia 28.04.2006 Nr 2067/NK/2006

niedziela, 29 stycznia 2012

"...abyś z Nią tworzył komunię życia" (34)

"Przedziwny świat Jedynej Miłości"- Zeszyt RRN nr 45 (34)
Część 3.
ZADZIWIENIE BOGIEM
Najbardziej uprzywilejowani (cd)

Najgorsi - z pooraną łzami skruchy twarzą - są najbardziej kochani.

Wyznanie w Cezarei Filipowej stało się okazją do powierzenia Piotrowi przez Jezusa najwyższej władzy pasterskiej: "Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój" (Mt 16,18). Jezus zbudował swój Kościół na Piotrze.
Na tym Piotrze, który doznał cudu chodzenia po wodach jeziora by zbliżyć się do Jezusa, który otrzymał od Boga niezwykłe słowa: "Błogosławiony jesteś Szymonie" (Mt 16,17).
Na tym Piotrze, który nie wierzył w Zmartwychwstanie, który przysięgał życie oddać za Pana, gdyby zaszła potrzeba, a potem na dziedzińcu Kajfasza publicznie stwierdził, że Go nie zna. I to właśnie jego, po takim upadku Pan Jezus obdarza wyjątkową miłością.
Piotr uwierzył, że jest bardziej kochany od innych, dlatego że bardziej od innych zgrzeszył, jak to przedstawia scena po Zmartwychwstaniu nad jeziorem Galilejskim, gdy Jezus zwraca się do niego: Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci? (J 21,15). I pyta trzykrotnie, jakby chciał powiedzieć mu: ponieważ bardziej zdradziłeś mnie niż oni, dlatego też bardziej ciebie kocham.

Wpatrując się modlitewnie w te święte karty Ewangelii będziesz się uczył, jaki jest Jezus i jaka jest Maryja. Bo Jezus ją ukształtował na swój obraz, na swój wzór. Święte karty Ewangelii będą ci ułatwiać odkrywanie, w czyich ramionach jesteś. Ważne, żebyś się coraz mniej oddalał od tej Obecności, którą ci Jezus dał, abyś tworzył z Nią tę pełną tajemnic komunię. Komunię, jaką utworzysz z Tą, którą Jezus daje ci jako szczególne narzędzie swego nieogarnionego miłosierdzia. To Ona będzie żyła w tobie wiarą, że jesteś wybrany, w szczególny sposób, BARDZO kochany, ponieważ najgorszy i ponieważ inaczej byś się zatracił, zginął.

"Gdzie ( ... ) wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska" (Rz 5,20). Najgorsi są najbardziej kochani.

Ta prawda okaże się dla ciebie tak wstrząsająca, że jeśli otrzymasz łaskę wejścia w nią głębiej, będzie ona radykalnie przemieniać twój stosunek do Tej, która dana ci jest przez Jezusa, abyś z Nią tworzył komunię życia, niezwykłą bliskość, zwłaszcza wtedy, kiedy objawia się twoje najgorsze oblicze. To wtedy trzeba, byś korzystał z tej szczególnej miłości Jezusa do Maryi, aby u Niego wybłagać miłosierdzie, skoro najgorsi są najbardziej kochani. Aby w uzdrawiającym miłosierdziu swoim zesłał ci Maryję, to swoje umiłowane narzędzie łaski, byś mógł otrzymać od Niego łaskę tej niezwykłej prośby "Potrzebuję Ciebie, Maryjo". Prośby, z którą On zwiąże swoje miłosierdzie. (cdn)

"Przedziwny świat Jedynej Miłości"
Zeszyt nr 45
Wydawnictwo Ruchu Rodzin Nazaretańskich,Warszawa, 2006
Za zgodą Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z dnia 28.04.2006 Nr 2067/NK/2006

sobota, 28 stycznia 2012

"Dlaczego Piotr był tak wielkim grzesznikiem?" (33)

"Przedziwny świat Jedynej Miłości"- Zeszyt RRN nr 45 (33)
Część 3.
ZADZIWIENIE BOGIEM
Najbardziej uprzywilejowani (cd)
I co Jezus robi z tą załamaną, zagubioną Marią z Magdali, która tak szybko zapomniała, co mówił, która widzi tylko porażkę swego Mistrza, bo nie ma wiary dobrego łotra wierzącego, że Jezus po tamtej stronie ma swoje Królestwo. Nie wiemy, czy słyszała słowa, jakie powiedział do dobrego łotra, ale zgodnie z zasadą, że najgorsi są najbardziej kochani, ona też doświadczyła, jak przedziwny jest świat Jedynej Miłości, skoro jej, tak bardzo niewiernej, niewierzącej, Jezus pierwszej się objawił tuż po zwycięstwie swego Zmartwychwstania. A żeby jeszcze mocniej potwierdzić, jak bardzo ją kocha, mówi, aby zaniosła dobrą nowinę Apostołom: udaj się do moich braci i powiedz im: Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego (J 20,17). Pan chce więc, aby była Jego apostołem, apostołem Dobrej Nowiny, pierwszym świadkiem Zmartwychwstania.
Maria Magdalena była tak blisko Jezusa, ale kiedy przyszedł kryzys ukrzyżowania, ta jej bliskość się zawaliła, bo wszystko runęło. Pomyśl o swoim byciu w ramionach Maryi. To twoje bycie w Jej ramionach jest takie kruche, i to nie dlatego, że Maryja mogłaby cię opuścić, ale że przy jakimś trudniejszym kryzysie ty możesz opuścić Ją. I co wtedy zrobi Maryja? Za przykładem swego Syna jeszcze bardziej będzie cię kochać. Ale będzie chciała, żebyś uznał się za grzesznika, tak jak św. Piotr Apostoł.

Dlaczego Piotr był tak wielkim grzesznikiem? To sformułowanie może wydawać się dziwne. Zło mierzy się jednak nie tylko ciężarem materii zła, ale i stopniem obdarowania miłością, stopniem wybraństwa. Jezus szczególnie modlił się za Piotra: Szymonie, Szymonie, oto szatan domagał się, żeby was przesiać jak pszenicę; ale Ja prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja wiara (Łk 22,31-32). Spośród papieży to jedyny, który był uczniem Pańskim, a Chrystus Pan kiedyś powiedział, że tylu chciało widzieć to, co wy widzicie i słyszeć to, co słyszycie i nie mogli (por. Mt 13,17). Być przez trzy lata z Bogiem, obcować z Nim, być obdarzonym miłością ... I po Zmartwychwstaniu został wyróżniony, dlatego że tak słaby. Spośród papieży był najważniejszym zastępcą Chrystusa i najbardziej ukochanym przez Mistrza. I trzeba powiedzieć, że choć różnie się działo na Stolicy Apostolskiej, nie zawsze w duchu Ewangelii, to żaden z papieży nigdy nie zaparł się Chrystusa. Tylko Piotr, tylko pierwszy papież. (cdn)

"Przedziwny świat Jedynej Miłości"
Zeszyt nr 45
Wydawnictwo Ruchu Rodzin Nazaretańskich,Warszawa, 2006
Za zgodą Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z dnia 28.04.2006 Nr 2067/NK/2006

piątek, 27 stycznia 2012

"Najgorsi są najbardziej kochani" (32)

"Przedziwny świat Jedynej Miłości"- Zeszyt RRN nr 45 (32)
Część 3.
ZADZIWIENIE BOGIEM
Najbardziej uprzywilejowani

Kiedy próbujesz modlitewnie wczytywać się w karty Pisma Świętego, możesz dostrzec tam wielu takich, którzy nie tylko uznali swą marność czy wielkość przestępstwa, ale na ich świadomość upadku nakładała się przepełniona skruchą wiara, że są kochani właśnie dlatego, że są tacy źli, może najgorsi.
Najgorsi są najbardziej kochani. Czy nie jest to przedziwny świat Jedynej Miłości? Choćby Maria Magdalena. Zmierza z innymi pobożnymi niewiastami do Grobu w dzień Zmartwychwstania, niesie olejki, żeby namaścić ciało Jezusa. Chce namaścić Jego zwłoki. Ale to przecież oznacza, że nie wierzy w Zmartwychwstanie. Świadczy zresztą o tym także jej zdumienie, kiedy widzi Jezusa żywego. Dla niej cały świat się zawalił w momencie ukrzyżowania, bo kiedy zawaliła się jej wiara w Tego, który przebaczył jej wszystko, to i świat się musiał zawalić. Teraz przychodzi namaścić Tego, który już odszedł, a którego tak bardzo kochała za życia. Taką przysługę oddaje się komuś, kogo się bardzo kochało, kiedy żył, a teraz pozostaje pamięć. Mówiąc językiem bardziej współczesnym Maria Magdalena przychodzi na miejsce zmarłych, na Jezusowy cmentarz. Tak dużo w niej jest uczucia naturalnego, tak mało wiary nadprzyrodzonej. A przecież Jezus tyle razy mówił, że po śmierci zmartwychwstanie. Mówił to na tyle jawnie, że ta zapowiedź dotarła do kół przedniejszych kapłanów i faryzeuszy, którzy udają się do Piłata z prośbą o postawienie straży przy grobie:
"Panie, przypomnieliśmy sobie, że ów oszust powiedział jeszcze za życia: Po trzech dniach powstanę" (Mt 27,63). Jeżeli kapłani i uczeni w Piśmie pamiętali o zapowiedzi Zmartwychwstania, to ta świadomość musiała istnieć u Apostołów i pobożnych niewiast, które usługiwały im ze swego mienia (por. Łk 8,3). Ale nie wystarczy pamiętać, mieć świadomość tego, co Jezus mówił. W obliczu tego zawalenia się świata Marii Magdalenie zabrakło żywej wiary, która by zmieniła jej postawę i zachowanie. Przecież Zmartwychwstałego nie trzeba namaszczać, bo On żyje. Ale dla niej nie żył.

"Przedziwny świat Jedynej Miłości"
Zeszyt nr 45
Wydawnictwo Ruchu Rodzin Nazaretańskich,Warszawa, 2006
Za zgodą Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z dnia 28.04.2006 Nr 2067/NK/2006

poniedziałek, 23 stycznia 2012

"Nic już ich dzielić nie będzie" (31)

"Przedziwny świat Jedynej Miłości"- Zeszyt RRN nr 45 (31)
Część 3.
ZADZIWIENIE BOGIEM
Potrzebuję ciebie(cd)

Może się to komuś wydać dziwne, ale modlitwą miłości są właśnie te słowa: Potrzebuję Ciebie, Boże. Potrzebuję tak bardzo. Można tę modlitwę odnaleźć w poszukującym wędrowaniu, jakim stało się życie św. Benedykta Labre [14. Św. Benedykt Józef Labre, ur. 1748. Wędrował gościńcami Europy odwiedzając miejsca pielgrzymkowe. Zmarł 16 kwietnia 1783 r. w Rzymie ]
Pielgrzymował od kościoła do kościoła i szukał. Choć Bóg był tak blisko, tuż, w tabernakulum. Ale on przemierzał tyle krajów, bo w tym poszukiwaniu wyrażał się głód Boga, wyrażała się modlitwa "Potrzebuję Ciebie".

Poszukiwanie Boga i modlitwa "Potrzebuję Ciebie", jeżeli intensyfikują się do poziomu głodu, stają się jednym. Z czasem narastają w swej intensywności do tego stopnia, że już nic się nie liczy. Nie liczy się otaczający świat, tylko ta piekąca serce udręka poszukiwania Boga, wołanie do Jezusa: Spraw, by Maryja żyła we mnie coraz intensywniejszym błaganiem: "Potrzebuję Ciebie".

Może tę sytuację pomóc zrozumieć scena opisana przez św. Teresę z Lisieux [15. Por. Proces Apostolique, p. 488. ] ukazująca Jezusa na szczycie schodów i małe dziecko, które próbuje wdrapać się na te schody i nie potrafi, ciągle się zsuwa. Ale to dziecko wykonuje na raz dwie czynności: próbuje się wdrapać, a jeszcze bardziej próbuje wpatrywać się w oblicze Jezusa. I to wpatrywanie się jest oczekiwaniem, jest głośnym czy niemym wołaniem: Potrzebuję Ciebie. Tak długo ten maluch będzie wołał: Potrzebuję Ciebie, aż Jezus sam zejdzie po schodach i weźmie go na swe ramiona. I zjednoczy się z nim w ten sposób. Bo skoro to Jego zejście było odpowiedzią na głód dziecka, na taką potrzebę, która stawała się głodem Jego zejścia, to potem kiedy przygarnie je do siebie, kiedy będzie trzymał je w swych ramionach, nic już ich dzielić nie będzie.

piątek, 20 stycznia 2012

"Żyjesz po to, żeby kochać Boga" (30)

"Przedziwny świat Jedynej Miłości"- Zeszyt RRN nr 45 (30)
Część 3.
ZADZIWIENIE BOGIEM
Potrzebuję ciebie(cd)

Święci czuli się najgorsi, to znaczy najbardziej obdarowani, ponieważ nawet jeśli w ich życiu było mało niewierności wobec łaski, to jednak - jak św. Teresa od Dzieciątka Jezus - mogli uważać, że Bóg darował im tak wiele, ponieważ zachował ich, osłonił przed upadkiem. [13. "Wiem, że Jezus odpuścił mi więcej niż Magdalenie, gdyż mnie przebaczył z góry, nie pozwalając mi upaść". Rękopis A, 38v§. [Manuscrit A,38vol. ] To też jest według św. Teresy z Lisieux darowanie.

Co zatem Pan Bóg robi, żeby więcej tych darów swoich ci udzielać? Po prostu pokazuje ci poprzez światło swej miłości coraz to dalsze obszary mroku, jakby chciał zapytać: Czy chcesz, żebym i to ci darował, przebaczył?

Nie żyjesz po to, żeby być lepszym, bo skoro lepszym, to mniej potrzebującym przebaczenia, mniej potrzebującym darowania. Żyjesz po to, żeby kochać Boga przyjmując coraz więcej Jego darów, a to znaczy, że będziesz odkrywał coraz bardziej swe niedoskonałości, swe zranienia, niewierności. I On, ten Boski Lekarz będzie się cieszył, że coraz więcej może cię opatrzyć, czyli obdarować, że może opatrzyć twoje rany spowodowane przez grzech, że może ci przebaczyć.

Chcesz Boga uszczęśliwić, to mów Mu, że stale Go potrzebujesz: Potrzebuję Ciebie, Boże. Święci to ci, którzy stale potrzebują Boga, ponieważ każda chwila ich życia naturalnego i nadprzyrodzonego była podarowana, czy darowana w sensie przebaczenia. Przecież święty w ostatnich fazach życia widzi tak wyraźnie swoją marność, że ciągle woła:
Potrzebuję Ciebie, Boże, ciągle potrzebuję Twego przebaczenia, potrzebuję Twego miłosierdzia, stale.

Skoro powołujesz mnie na drogę zjednoczenia z Tobą, po śladach św. Juana Diego, to Twoje wezwanie pokazuje mi z narastającą ostrością kontrast między moim zbrukaniem, niewiernościami a Twoją niewyobrażalną świętością. Z przepaści tego coraz głębiej odkrywanego kontrastu wołam do Ciebie, Jezu: Pochyl się nade mną w tym swoim niezwykłym narzędziu, jakim jest Maryja, aby Ona mogła żyć we mnie.
Żyj we mnie, Maryjo, potrzebuję Ciebie, Niepokalana Matko, abyś swoją obecnością oczyszczała moje, tak bardzo skalane chciwością wyniesienia myśli.
Żyj we mnie, potrzebuję Twego niepokalanego działania oczyszczającego moją wolę zatrutą pożądaniami, oczyszczającego moje chcenie, zanurzone tak bardzo w tym, co doczesne.
Żyj we mnie, potrzebuję Twojej niepokalanej obecności w moich, tak ciekawych tego świata oczach, aby nie lepiły się tak bardzo do tego, co zmysłowo piękne.
Żyj we mnie, potrzebuję Twojej niepokalanej obecności w moich ustach, przyjmujących przecież najświętsze Ciało Twego Syna, a zbrukanych osądzaniem, narzekaniem, ranieniem innych.
Żyj we mnie, potrzebuję Twojej niepokalanej obecności w moim słuchu, byś go uwalniała od Zgiełku tego świata, bym się nie zagubił bez tak potrzebnej mi ciszy wewnętrznej.
Żyj we mnie, potrzebuję Twojej niepokalanej obecności w mym dotyku, aby nie szukał przyjemności, ale pozwolił Ci dotykać innych Twoją niepokalaną miłością. Aby nie szukał przyjemności w kształtach, kolorach, dotknięciach, w tym, co nazywam miłością, a co nią nigdy faktycznie nie było i nie będzie.
Żyj we mnie, potrzebuję Twojej niepokalanej obecności w moich zmysłach smaku i węchu, które potrafią mnie tak zniewolić i duchowo zdegradować, mimo że moja dusza została tak bardzo wyniesiona, powołana do tej niezwykłej godności świątyni Twego Syna.
Żyj we mnie, potrzebuję Twego oczyszczającego działania w całej mej istocie, często pełnej lęku, stresów, smutku, niepewności, poranionej i obolałej od chciwości wyniesienia i od walenia się moich tronów. W całej mej istocie, która nieustannie potrzebuje Twoich pełnych miłości, uzdrawiających ramion.

"Przedziwny świat Jedynej Miłości"
Zeszyt nr 45
Wydawnictwo Ruchu Rodzin Nazaretańskich,Warszawa, 2006
Za zgodą Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z dnia 28.04.2006 Nr 2067/NK/2006

czwartek, 19 stycznia 2012

"Miłość sięga do głębi przepaści zła. " (29)

"Przedziwny świat Jedynej Miłości"- Zeszyt RRN nr 45 (29)
Część 3.
ZADZIWIENIE BOGIEM
Potrzebuję ciebie(cd)

Jeśli miłość wyraża się obdarowaniem, to ci, których życie napiętnowane jest szczególnym złem - gdy winy swe obmyją skruchą - są najbardziej kochani. Miłość sięga do głębi przepaści zła. Miarą miłości jest ta głębia przepaści zła, którą ona chce wypełnić sobą. A jeśli przyjdzie na ciebie taka chwila, że zajrzysz do głębi przepaści swojej nieprawości i zobaczysz, że to twoje zło zdaje się nie mieć końca, to pomyśl, jak bardzo możesz uszczęśliwić Boga. Ty, który jesteś może najgorszy, jeśli obmyjesz skruchą te swoje prawie niekończące się winy, ściągniesz na siebie największą lawinę miłości Bożej.

Może patrzysz w tę przepaść, przyglądasz się temu: zawsze było tak czarno i znowu jest tak czarno, i wiem, że sam z siebie tego nigdy nie zmienię, zawsze będzie czarno, jeszcze bardziej ... Ta nieprawość tak cię do siebie przykuwa jak jakiś zły czar. A przecież wystarczy zwrócić się ku Jezusowi, wystarczy kilka słów pełnych szczerego żalu, aby nawet ktoś, kto zmarnował wszystko, zmarnował całe życie, mógł osiągnąć świętość. Jeśli tylko zawołasz: Potrzebuję Ciebie, Twego miłosierdzia, nieskończonego, to fale miłosierdzia zaleją tę bezdenną przepaść twego zła.
Mamy prawo domyślać się, że skoro Maryja tyle razy w najważniejszych momentach zapamiętywała słowa Jezusa, to i te słowa, które padły z krzyża, w szczególny sposób zostały objęte Jej miłującą pamięcią. Ona jedna musiała dostrzec ów niezwykły cud miłosierdzia Boga, kiedy łotr wiszący na krzyżu obok Jej Syna nie zwątpił w Jego miłosierdzie, a Jezus zapowiedział mu tak szybkie wejście z Nim do chwały.

Tak bardzo pragnę zwrócić się do Ciebie, Jezu, abyś posłużył się Maryją, niezwykłym swym narzędziem, Tą, o której Jan Paweł II powiedział, że jest pamięcią Kościoła. Ona żyła pamięcią tych niezwykłych słów łotra i niepojętej Twojej odpowiedzi, której nie da się zrozumieć bez wiary. Pomny na to, proszę Cię, Jezu, abyś Maryję, Tę, która zawsze była żywą pamięcią słów Twoich, uczynił narzędziem swej łaski w moim życiu. Żebym mógł się odwoływać do tych słów skierowanych do łotra, które Ona usłyszała pod krzyżem i żeby te słowa niosły mi - w tych chwilach, kiedy gubię się, upadam, ocieram się o rozpacz - tak upragnioną nadzieję. (cdn)
"Przedziwny świat Jedynej Miłości"
Zeszyt nr 45
Wydawnictwo Ruchu Rodzin Nazaretańskich,Warszawa, 2006
Za zgodą Kurii Metropolitalnej Warszawskiej z dnia 28.04.2006 Nr 2067/NK/2006
"Maryja jest formą, w której jesteśmy duchowo kształtowani. Proces ten dokonuje się stopniowo i trwa całe życie, aż po dopełnienie się w momencie śmierci.
Gdy w chwili śmierci nie będziesz jeszcze w pełni duchowo ukształtowany, to proces ten będzie musiał dokonywać się dalej w czyśćcu.
Bóg jednak chce, byś uświęcił się, to znaczy został w pełni ukształtowany w formie, jaką jest Maryja, już na ziemi."
("Oto Matka twoja", s.68)